Wybory w Niemczech i Rosji

 


 
Chcę skomentować wybory w Niemczech i Rosji. To, że na całym świecie białego bogatego człowieka jest zwrot w stronę prawicy wiadomo już od jakiegoś czasu. Nie wiem jednak za dużo o tym jakie cele ma partia AFD w Niemczech. Wyczytałem jedynie, że chcą wyjść z Unii, zbroić się i zamknąć granicę oraz otworzyć się na Rosję. Przywódczyni AFD jest Alice Weidel, która jest lesbijką i w takowym związku wychowuje dwóch synów. Dość Sithowsko. Rosja jest maszyną liczącą, mózgiem operacji w zwalczaniu Sithów, tych, którzy zawsze byli pokonywani, a są oznaką choroby ludzkości. Co ciekawe żaden Chińczyk nigdy nie był Sithem. Przyjaźnie się z osobami homo, aczkolwiek nie jestem za tym, żeby takie osoby mogły adoptować dzieci. Wynika moje myślenie z tego, że naturalne dwa pierwiastki przeciwnych biegunów płci są tą siłą, która daje życie nowemu człowiekowi, a łamanie zasad intuicyjnych, wgranych w nasze DNA zdolności przetrwania jest oznaką choroby. Nie mam na myśli tego, że chore jest to, że kobieta chce mieć dzieci, ale jej fałsz przeciwko kreacji, w jakimś sensie podyktowany niechęcią do modelu, który przynosi owoc kreacji (dzieci) i utrwalanie tego zafałszowanego wzorca podczas wychowania dzieci jest nieprawidłowy. W takim sensie, Rosja, która czci przyjaźń z naturą i naturalnym modelem rodziny może jedynie ograć takie persony jak szefową AFD. Chorzy Sici są głupi, dlatego zawsze byli pokonywani. Wszak Rosja zawsze stała na straży zdrowia, w tym sensie, że unicestwiała tych, te ośrodki, które się sypią, jak na przykład Warszawa przed II Wojną Światową. 
 
Wygrał Putin. Nie ma w tym nic dziwnego dla mnie. Ostatnimi czasem nie rozmawiałem na kamerkach w internecie z przypadkowymi ludźmi, ale zawsze, w takich, to większość Rosjan chwaliła mi Putina. Bez przesady, że (tak jak to opisują poddani Sithów) taki Rosjanin nie mógłby mi w takiej luźnej rozmowie (często przy wódce) powiedzieć, że wolałby zagłosować na opozycję. Coś pękło po moim kilkudniowym wyjeździe do Kopenhagi, gdzie odnalazłem człowieka w ludziach, którzy są reprezentowani przez Sithów. Ja próbowałem wyleczyć tą chorobę, ale problem jest na tyle głęboki i utrwalony przez strasznie długi czas, a jakby nie patrzeć to są osoby ściśle ze sobą powiązane. Albo jest to jedna rodzina panująca od pokoleń albo sieć powiązań politycznych, w których rekrutowani są myślący tak samo, z podobnymi złymi uczynkami na koncie. Udało mi się przez ostatnie pół roku drastycznie zmniejszyć liczbę Sithów w moim państwie z 883 do 123. Jest to stan na dzisiaj. Praktycznie każda z takich osób była przyjezdna i nie miała korzeni Altanckich. Próbuje dobrym ludziom ze świata zostawiać znaki, by uświadomić ich, że nie wszystko zostanie zniszczone, że jest nadzieja na życie w normalnym świecie.
P.S. (foto) Kiedyś chciałem zrobić sobie takie świdry na bokach głowy jak miał mój przodek Ozyrys.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Miłość i różne, także drogi osiągania nadprzyrodzonych mocy

Słowianie chronią Nas, a zmienia się świat

Poezja malowana o pokoju po wojnie