Miłość i różne, także drogi osiągania nadprzyrodzonych mocy

 


Nie sądziłem, że to święto będzie dla mnie tak istotne, a raczej jego data. W poniedziałek była 2577 rocznica urodzin Konfucjusza oraz moje wejście w związek z kobietą. A długo w takim związku nie byłem. „Człowiek szlachetny wymaga od siebie, człowiek mały wymaga od innych.” to jego słowa. Wszak, kiedy chcemy zmienić świat musimy zmienić siebie, a raczej cały czas zmieniać co staram się czynić. Aktualnie to co zmieniam to miejsce myślenia. Kiedy jeszcze będąc na studiach kompozytorskich chciałem zbawić świat będąc prorokiem swojej religii zacząłem myśleć, choć też bardziej wymawiać najważniejsze myśli, w linii kręgosłupa, gdzie jest serce. Można by pomyśleć, że chodzi mi o czakry - nie wiem. Nie nazywam tego, ale aktualnie przechodzę do innego miejsca, jako domu moich myśli - nad głową. Dokładnie w tym samym miejscu, w którym afirmowałem swojego czasu świecącą kulę ze złota. Okoliczne duchy mi powiedziały, że dopiero wtedy mnie nie słyszą, a jakoś mi na tym zależy, żeby jak najmniej promieniować swoimi myślami na zewnątrz. Przeciwnie kiedy byłem prorokiem - wtedy chciałem, żeby moje myśli docierały do wszystkich zakątków świata. Moja magiczna droga na początku opiewała w intensywne zmiany. Teraz też zmiany zachodzą, ale wymagają dużo czasu na osiągnięcie pułapu. Cały czas dążę do spełnienia mojego marzenia o bycie dobrym neczeru (te wszystkie Ozyrysy, Izydy, Bóstwa, ale słowo tłumaczy się jako człowieka o nadprzyrodzonych mocach), choć podróż do Muzeum Kopenhaskiego przedstawiła mi posąg pewnego człowieka w części egipskiej, dzięki której uświadomiłem sobie, że dobrze wybrałem zostając hierofantem. Okazało się, że Seth, brat Ozyrysa chciał robić dokładnie to samo co ja robię. Ustanowić ważną religię i być rękoma swojego Boga, tego samego, którego ja dla Nas odnalazłem.
 
Udało mi się jednak odkryć coś za co będzie mi wdzięczna Afryka i Bliski Wschód. Checkpointy/kamienie milowe/ punkty, których wybór należy do adepta, a które konsekwencje są magiczną ścieżką. Nawiązał raz do tej zagadki mój kolega z Maroka pokazując ścianę usłaną takimi kropkami ze ścieżkami. Trochę się domyślałem, że chodzi o coś w rodzaju drzewka umiejętności, ale gdyby nie moje zainteresowanie każdą magią nie odkryłbym tego. Jeśli się zastanawiasz jakie są Twoje umiejętności Twojego żywiołu - podczas swojej ścieżki się tego dowiesz. W moim przypadku konkretna umiejetność była celem i nie ma w tym nic złego, jednakże nie robiłem tego za wszelką cenę, by do tego dotrzeć, a słuchałem serca, które podpowiadało mi co robić.
Teraz się czuję trochę jak JLG czyli Jednoosobowa Loża Gospodarcza. Tak czy siak, fizycznie nigdy w żadnej Loży Masońskiej nie byłem, pewnie byłem zbyt przerażający, co się może jedynie pogorszyć. A moja miłość pod postacią pięknej kobiety też jest przerażająca i bardzo do siebie pasujemy <3

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Słowianie chronią Nas, a zmienia się świat

Poezja malowana o pokoju po wojnie